Rozdział IV cz.1

     Pobudka rano 6.00. Horror się zaczął, więc szybko wstałam i wyłączyłam budzik. Zeszłam na dół zjeść muesli i zrobiłam sobie tosty do szkoły. Weszłam na górę i zaczęłam się ubierać. 
     - W co by się ubrać... - powiedziałam niewyraźnie. 
Wybrałam kwiecistą sukienkę, góra jest jak bralet, a dół trapez. Do niej dobrałam koturny w kolorze nude, beżowy kuferek i czarne okulary. włosy zaczesałam na jedną stronę i spryskałam je lakierem, żeby utrwalić naturalne fale, czytałam, że idealnie pasuje to do moich włosów sięgających lekko przed łokieć. Zrobiłam sobie kreski i pomalowałam usta bladą szminką. Zeszłam na dół wziąć klucze.
- Dziś po szkole idę do centrum handlowego po strój do joggingu. Lecę, papa.  - zawołałam wychodząc.
- Cześć Jen, uważaj na siebie. - zawołał tata.
Dziś szłam sama do szkoły. Miałam czas by posłuchać mojej ulubionej muzyki. Włączyłam sobie Jaya-Z i szłam w rytm muzyki. Doszłam do szkoły i doznałam małego szoku. Billy Villegas, tak, ten Billy całował się z Amelią Eavse - cheerleaderką, największą szkolną zołzą. Wiem, że jest potwornie wredna od Ash, ale słyszałam jak odnosiła się do jednej z przechodzących obok niej dziewczyn. Zdjęłam słuchawki.
- Hej. - powiedział, gdy mnie zauważył.
- Hej. - powiedziałam krótko i weszłam szybkim krokiem do szkoły, a Amelia tylko mnie zmierzyła. Poczułam się dość dziwnie i zrobiło mi się trochę gorąco. Przecież ja go nie kocham, prawie go nie znam. Na pewno go nie kocham. To tylko kolega - Billy Villegas, kolega ze szkoły. Jest sympatyczny, miły, uprzejmy i przystojny, ale ja go nie znam i nie wiem co znaczyło uczucie, które towarzyszyło mi, gdy zobaczyłam go z Eavse. Może to dlatego, że on wydaje mi się za bardzo miły jak na jej chłopaka, ale co ja się wtrącam, przecież JA GO JESZCZE NIE ZNAM. Pod salą spotkałam Jas, Ash i jakąś dziewczynę z nimi rozmawiającą. Podeszłam.
- O, Hej Jen - powiedziały równo Jas i Ashley.
- Hej. - powiedziałam patrząc wzrokiem typu "Ej, a kto to?"
- To jest Monica. Nasza przyjaciółka. - powiedziała Jas. 
- Cześć, Jestem Jennifer, mów mi Jen. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Widzę, że jesteś nowa, mnie nie było ostatnio, bo byłam chora, ale teraz jest już okej. Skąd jesteś? - zapytała.
- Jestem z Bostonu. - powiedziałam ciemnoskórej ślicznotce. 
- Podoba ci się tutaj? W LA? 
- Jest cudnie. - odpowiedziałam.
- Idziesz dziś z Ash i ze mną do centrum handlowego? No właśnie, a ty Jasmine? 
- Nienawidzę zakupów, ale mogę wam dotrzymać towarzystwa. Skoro tak nalegasz, Jen. - zażartowała Jasmine. 
- Też się z chęcią przejdę. - odpowiedziała Monica.
Naszą miłą pogawędkę zatrzymał dzwonek na lekcje. WF, pierwszy w nowym liceum. Weszłyśmy do szatni. Założyłam mój ulubiony oversizowy t-shirt, przylegające, sportowe szorty i adidasy. Weszłam na salę razem z Jas, najpierw rozgrzewka - 15 okrążeń sali, która nie jest taka mała, ale ja uwielbiam biegać, a to moja rozgrzewka przed jutrzejszym joggingiem. Po rozgrzewce zaczęłyśmy grać w piłkę nożną. Na szczęście byłam w zwycięskiej drużynie, razem z Monicą. Cieszy mnie ten fakt, bo mogłam się z nią zgrać i przy tym lepiej ją poznać. Minęło 45 minut. Wynik 6:2, całkiem imponujący. Pobiegłyśmy do szatni. Po 20 minutowej przerwie spędzonej w szatni i pod prysznicem pobiegłyśmy na francuski. Lubię ten język, muszę go umieć, w końcu to język stolicy mody. Zawsze chciałam pojechać do Paryża. Butiki światowych projektantów połączone z uliczną elegancją, niezwykle romantycznym klimatem, wspaniałymi zabytkami i widokami. Na lekcji byłam bardzo aktywna. Lekcja jak lekcja, te fajne szybko mijają. Dobiegł czas lunchu. Dziewczyny poszły już na stołówkę, a ja rozmawiałam chwilkę z panią Jones i wyszłam z sali. Przed stołówką stała Amelia, nie przeszłam niezauważona, okazało się, że to na mnie czekała razem ze swoją "świtą".
- Słuchaj, paniusiu. To ja tu jestem szkolną ikoną mody, więc nie bądź siebie taka pewna w tych szmatach. Zapamiętaj sobie, to mój teren, ja tu rządzę, więc spływaj brzydulo. - wykrzyczała Amelia.
- Słucham? Radzę zaparzyć melisę, blondi. Widzę, ze zdążyłaś wyrobić sobie opinię zupełnie mnie nie znając, chodzę tu dopiero trzeci dzień, wariatko. Czego mi zazdrościsz, tego, że mnie lubią po trzech dniach, a ciebie tu omijają szerokim łukiem, bo się ciebie boją? Lepiej siedź cicho i się ucz bycia miłym albo chociaż normalnym, bo bycie wrednym znajomych ci nie zapewni. Złaź mi z drogi i biegnij przypudrować nosek. Żegnam - odpowiedziałam na zaczepkę. Może trochę poleciałam, ale to z nerwów, z resztą wszystko było prawdą, nic nie skłamałam, nie dam się wyzywać takiej laluni. Trochę głupia sytuacja, bo to dziewczyna Billy'ego, ale cóż. Wyszło jak wyszło. Co ja jej zrobiłam? Przecież nie stroję się, żeby mieć więcej znajomych, to moja pasja, kocham modę i robię to dla siebie. Nawet nie sądziłam, że ktoś zwraca na to uwagę, no do wczoraj, bo wszystko wyjaśniły mi dziewczyny. Czy Eavse poczuła się zagrożona? To dość niedorzeczne, przecież każdy powinien ubierać się jak chce. Podeszłam do stolika, lekko zdenerwowana zaistniałą sytuacja, tym bardziej, że siedział przy nim Billy. Usiadłam przy stoliku i zaniemówiłam. Siedziałam jak zahipnotyzowana i patrzyłam się na ścianę. 
- Halo, tu ziemia. - powiedziała Jasmine. 
- Jesteś tam, Jen? - dodała Monica.
- Co się stało, haaaaaaalo. - potrząsała mną Ashley.
- Nic, chyba, nic. - powiedziałam.
- Jak to nic, chyba widzę. - powiedziała Ash.
- No, bo przed stołówką wyskoczyła na mnie panna Eavse z pretensjami. Stwierdziła, że mam nie być siebie taka pewna w tych szmatach, to jej teren i jestem brzydulą. - opowiedziałam. Na szczęście Billy szedł do kolejki po lunch. 
- Co ty gadasz? Serio? - powiedziała głośno Ash.
- To jakaś wariatka. - dodała Jasmine. 
- No, dno z niej. - powiedziała Monica i spojrzała z pogardą na stolik cheerleaderek, przy których siedzi Amelia. 
- Pamiętaj Jen, to taka stereotypowa szkolna cheerleaderka - zołza. Lubią ją tylko jej psiapsióły, chociaż czuję, że przy pierwszej lepszej okazji, by ją zostawiły, no i te kujony marzące, by być takie jak ona ją uwielbiają, bo się rządzi i jest za pewna siebie, ale im też się tylko wydaje, że ją lubią. Tak naprawdę to nienawidzą jej, bo jest dla nich wrogiem numer jeden. Podła kłamczucha, intrygantka. - dodał Liam. Czy mi się wydaje, czy on na serio jest taki mądry? Znam go trzy dni, a on już pokazuje, że jest świetnym przyjacielem i potrafi słuchać, ma dużo empatii. Podobno nie jest najlepszym uczniem, ale nauczyciele i tak go lubią. Nie dziwię się, jest przyjacielski, bardzo. 
- Dziękuję Li. To ważne słowa. Dzięki. - powiedziałam z wdzięcznością.
- Siema Jen, o czym gadacie? - podszedł z tacą Billy.
- O niczym ważnym. - powiedziałam próbując zmienić temat
- Jak to o niczym ważnym? No halo, Billy, twoja nowa "dziewczyna" zwyzywała naszą Jen. - zaczęła Ash.
- Wyzwała ją od brzydul, powiedziała, że chodzi w szmatach i co... - rozwinęła Jas. 
- ...i powiedziała, że to jej teren i ona tu rządzi. - dokończyła Monica.
- Dziewczyny... Nie róbmy z igły widły. - próbowałam załagodzić.
- Czy ty się słyszysz Jen? Przecież to poważna sprawa. Ta lala nie będzie tak gadała. Już ja się o to postaram. - powiedziała Ashley.
- Z kim ty chodzisz, Billy? Nie miałeś tak długo dziewczyny, a teraz wybrałeś taką zołzę, przecież mogłeś umówić się z każdą, a wybrałeś ją. Wiedziałeś jaka jest, na pewno. - powiedziała Monica.
- Billy, zastanów się. - dodał Liam
- Ej, okej. Stało się. Nie trawię tego charakteru przykrytego plastikiem z blondem, ale to dziewczyna Billy'ego. Jego sprawa z kim chodzi, nawet jeśli to najgorsza zołza w szkole i nie znosimy jej. To jego decyzje i powinniśmy je tolerować, powiedzieliście swoje,  a teraz zmieńmy temat i zacznijmy lunch. - zakończyłam. Wszyscy zabraliśmy się za lunch. Oprócz Billy'ego, który patrzył się na niejadalne, stołówkowe danie. 
- Chcesz tosta, Billy? - zapytałam.
- Z chęcią. Dzięki, nie mogę patrzeć na to koneserskie "danie". Co w ogóle dziś serwowali, bo nie mogę poznać. - odpowiedział.
- Puree ziemiaczane z sosem grzybowym i kurczakiem. - powiedziałam.
- Aha, stawiałem raczej na spaghetti bolognese. Pozory mylą. 
- Tutaj wszystko jest możliwe. - powiedziała Jasmine. 
- Idziecie dziś z nami do centrum handlowego? Billy? Liam? - zapytała Ash.
- Nie mogę, mam parę spraw do załatwienia po szkole. - powiedział spokojnie i twierdząco Billy.
- A ja muszę pomóc dziś mamie i przy okazji nienawidzę zakupów. - odpowiedział żartobliwym (czyli tym samym co zawsze) tonem Liam.
- Okej, to idziemy w czwórkę, dziewczyny. - powiedziała Ashley. 
     Zadzwonił dzwonek kończący przerwę na lunch. Poszliśmy na historię. Po historii była fizyka, a po fizyce angielski i geografia. Wzięłam książki i wyszłam z dziewczynami z sali, nawet nie zauważyłam kiedy z sali wyszedł Billy. Zrobił to bardzo szybko. Czekał na kogoś przed szkołą. Domyślam się, że to panna Eavse, ale po co... Może chce z nią zerwać, a może po prostu wyjaśnić? Pocałować? Nie wiem. Nie czekał na Liama, bo Li był już przy wyjściu, więc na 100% chodziło o Amelię. Może to właśnie te "ważne sprawy", o których wspominał? Nie wiem czemu mnie to interesuje. Jeśli to te "sprawy" to w sumie chodzi o mnie, ale jeśli nie. Czemu mnie to tak intryguje i moja głowa jest tym przepełniona. NIM przepełniona. Przecież ja go nie kocham, nie jestem nim zauroczona, chyba. No przecież nie mogę być. Nie mam na to czasu. Dopiero co go poznałam, zmieniłam szkołę, miasto, stan. Powinnam rozwijać pasje. Skupić się na znajomych. Chociaż jestem nastolatką. Teoretycznie to czas na pierwszą miłość, ale w pierwszych dniach od radykalnych zmian w moim życiu? Powiedziałam Liamowi, że muszę sobie wszystko poukładać, powiedziałam prawdę. Jeszcze tego nie zrobiłam, więc muszę to zrobić. POUKŁADAĆ. Na to czas jest teraz. 

**************************

Koniec części pierwszej rozdziału IV. Mam nadzieję, że się podoba. Zachęcam do komentowania. Część druga prawdopodobnie jutro. Tydzień mnie nie będzie, ale wszystko nadrobię. :) 

Komentarze

  1. jeszcze takiego opowiadania nie czytałam, ale bardzo mi się podoba, będe odwiedzać Cię częściej, no i czekam na next :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Baaardzo dziękuję. Nowy rozdział już opublikowałam. Następnym będzie na dniach.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty