Rozdział I
- Przeprowadzka. To strasznie dołujące, w końcu to dwa miesiące od rozpoczęcia roku szkolnego w nowej szkole. Zmiana stanu to nie codzienność, jak ja się dostosuję - pomyślałam.
- Jesteśmy na miejscu - powiedział tata zatrzymując samochód.
Mama otworzyła drzwi.
- wow - krzyknęłam - Tu jest świetnie! - dodałam.
Przeszłam się po mieszkaniu. Ten dom naprawdę jest piękny. Otwierałam po kolei wszystkie drzwi. Doszłam do mojego pokoju, otworzyłam białe drzwi i rzuciłam się na nowe łóżko.
- Idealnie - powiedziałam patrząc na amarantowy kolor ścian.
Tata przyniósł moje walizki. Otworzyłam największą, z butami i torebkami.
- Tylko gdzie ja je pochowam. - westchnęłam.
- Chyba o czymś nie wiesz, Jennifer. - powiedział tata otwierając drzwi do innego pomieszczenia.
Spojrzałam na niego takim głupim wzrokiem, jak idiotka, dosłownie. Wstałam z podłogi i zaniemówiłam. Moja własna garderoba.
- Dziękuję, tatusiu. - wtuliłam się w tatę.
- Wiemy, że dużo kosztowała cię przeprowadzka, więc postanowiliśmy ci to wynagrodzić. - powiedział tato.
- Marzyłam o takiej, jest cudownie. - Jeszcze raz wtuliłam się. - Kocham Cię. Zawsze mogę na Was liczyć.
- Kolacja. - krzyknęła mama z salonu.
Zeszliśmy po schodach. Czekała na nas pizza. No tak. W końcu w 30 minut po wprowadzeniu się do mieszkania mama nie zdążyłaby nic ugotować.
- Niezła - powiedział tata.
Zjedliśmy. Podziękowałam jeszcze mamie za ten cudowny prezent i wróciłam na górę, by dokończyć rozpakowywanie. Układając buty, torebki, ubrania i biżuterię podziwiałam szafki i oświetlenie. Zajęło mi to 3h. Zmęczona usiadłam na parapecie.
- Dość długa alejka, ale ci sąsiedzi mają fajne ogrody. - powiedziałam do siebie.
- Jennifer, wskakuj w pidżamę. Jutro twój pierwszy dzień w Stars High School.
- Chwilka, mamo.
- Nastaw budzik, dobranoc.
- Dobranoc. - powiedziałam do mamy, kończąc naszą krótką rozmowę.
Ułożyłam w szafce moje kosmetyki. Wzięłam szybki prysznic i po prostu zasnęłam... Od razu. To dość dziwne, bo zazwyczaj rozmyślam godzinami o wszystkim i zarazem o niczym. Rano obudził mnie budzik, który zawsze budził mnie w Bostonie. Ten klasyczny, najgorszy, niczym niewinny zabójca. Jak ja go nienawidzę. No nic... Ubrałam dżinsową, rozkloszowaną spódnicę i bladoróżowe adidasy, mój nowy nabytek. Do tego dobrałam oversizowy sweter i bransoletkę. Poszłam do łazienki. Błyszczyk i tusz, tyle chyba wystarczy. Wzięłam torbę i wyszłam z pokoju. Śniadanie. Mama podała mi naleśniki.
- Smacznego. - dodała.
Zjadłam wszystkie.
- To ja lecę.
- Tylko weź klucze! - przypomniał tato.
- Dobra, do zobaczenia wieczorem. - krzyknęłam na pożegnanie.
Mam 25 minut. Dobrze zrobi mi spacer. Idąc chodnikiem mijałam domy sąsiadów. Na serio fajne te ogrody. Miła okolica. Po dwóch skrzyżowaniach byłam na miejscu. Aż zaparło mi dech w piersiach, gdy przeczytałam Los Angeles Stars. Serce zaczęło mi walić. No i teraz otwieram nowy rozdział nazywający się "Wielkie zdziwko, bo jestem nowa".
*******************
Oto był pierwszy rozdział :) Na początek troszkę nudno, ale jeszcze się rozkręci. To moje pierwsze opowiadanie. Mam nadzieję, że się spodobało. Nowy rozdział jutro. Zachęcam do komentowania.
*******************
Oto był pierwszy rozdział :) Na początek troszkę nudno, ale jeszcze się rozkręci. To moje pierwsze opowiadanie. Mam nadzieję, że się spodobało. Nowy rozdział jutro. Zachęcam do komentowania.
Pozdro.
Komentarze
Prześlij komentarz